„Strawberry Kiss" nie wchodzi — wlatuje jak kosmiczny taran i mówi grawitacji: „odsuń się, kochana”. Ten odcień odpala się jak rakieta, która zna tylko jeden kierunek - prosto w centrum uwagi.
Usta w tej barwie nie błagają o spojrzenie — one je porywają. A potem dokręcają kolory tak mocno, że świat zaczyna drżeć od malinowego nadmiaru. Bo piękno ma sens dopiero wtedy, gdy jest lekko nieprzyzwoite.
